PL EN

Aktualności

Frederic De Wispelaere o błędnej percepcji mechanizmu delegowania pracowników i o tym jak naprawdę jest

Frederic De Wispelaere o błędnej percepcji mechanizmu delegowania pracowników i o tym jak naprawdę jest

Ważnym akcentem merytorycznym pierwszego dnia IV EKMP było wystąpienie Frederica De Wispelaere z instytutu HIVA na Uniwersytecie w Leuven. Wraz z prof. Jozefem Pacoletem jest on autorem przeprowadzonych w latach 2014-2016 największych w historii badań na temat różnych aspektów delegowania pracowników. Zostały one zlecone przez Komisję Europejską i miały stanowić podstawę dla propozycji Komisji, dotyczącej nowelizacji dyrektywy o pracownikach delegowanych, w tym szczególnie dla tzw. Oceny Skutków Regulacji (Impact Assessment).

De Wispelaere swoje wystąpienie powiązał z motywem przewodnim Kongresu, koncentrując się na przypadkach błędnej percepcji dotyczącej delegowania w publicznej debacie. Nawiązał przy tym do raportu Inicjatywy Mobilności Pracy nt. propozycji Komisji dotyczącej nowelizacji dyrektywy o pracownikach delegowanych wskazując w szczególności, że nawet Komisja Europejska w swoim IA przyznaje, że brakuje dostatecznej ilości właściwych danych, aby dokonać rzeczywistej oceny sytuacji.

De Wispelaere zauważył, że takie dane zaczęto gromadzić od niedawna –  na poziomie unijnym, jak i krajowym (w tym w Belgii – w postaci systemu LIMOSA), co samo w sobie należy uznać za korzystne. Analiza tych szczątkowych danych przynosi sporo interesujących obserwacji. Przykładowo, LIMOSA podaje informacje o tzw. unikalnych klientach – wykonawcach z państw przyjmujących. W dyskusji publicznej takie podmioty są praktycznie nieobecne. Podobnie jak fakt, że dokument A1 jest wydawany nie tylko dla pracowników delegowanych oraz, że 8% pracowników delegowanych to osoby samozatrudnione, których Dyrektywa w ogóle nie obejmuje. Wg LIMOSY, odsetek samozatrudnionych to nawet 20%.

Badania jasno pokazują, że liczba wydanych dokumentów A1 nie może być uznawana za równoznaczną z faktyczną liczbą delegowanych pracowników. Komisja wykorzystuje w swoich komunikatach liczbę „delegowań” (wydanych druków A1), a nie „pracowników delegowanych” i określa liczbę tych pierwszych jako 0,7% całkowitej liczby zatrudnionych w UE. De Wispelaere zaznacza, że wartość ta spada do 0,4%, gdy weźmie się pod uwagę liczbę delegowanych pracowników (a nie samych delegowań) oraz do 0,2% po przeliczeniu jej na pełne etaty. Błędne jest także przekonanie, że przepływ pracowników delegowanych następuje z “nowych” państw UE („EU-13”) do “starej” Unii (“EU-15”). Tymczasem przepływ ten następuje w dużej części w ramach krajów dawnej „Piętnastki”.

Powstaje zatem pytanie, czemu tak mała liczba pracowników powoduje tak szeroko zakrojoną dyskusję. De Wispelaere przyznał, że przyczyną może być błędna percepcja. Dotyczy ona np. tego, że pracownicy delegowani koncentrują się w konkretnych sektorach, w tym np. w sektorze budowlanym. Choć rzeczywiście jest tak, że procentowy ich odsetek w tym ostatnim obszarze jest spory, to pomija się przy tym fakt, tj. że wielu z tych pracowników jest fikcyjnie samozatrudnionych. Wymogi dyrektywy w ogóle ich nie obowiązują.

Należy również zwrócić uwagę na ekonomiczną wartość delegowania – w obszarze tym istnieje wiele przykładów błędnej percepcji. Przede wszystkim, praktycznie nie mówi się, że z pracy świadczonej przez przedsiębiorstwa delegujące i ich pracowników korzystają w dużym stopniu główni wykonawcy, którzy są przedsiębiorstwami lokalnymi z bogatych państw członkowskich. Mitem jest również przekonanie, że pracownicy lokalni są zastępowani przez delegowanych w ramach całej branży budowlanej; konieczna jest natomiast analiza w ramach poszczególnych podsektorów tej działalności.

Badania nie wykazują również, aby delegowanie wywierało negatywny wpływ na wartość uzyskiwanych składek z tytułu zabezpieczenia społecznego w przyjmujących państwach członkowskich.

Ponadto, wpływ na obroty oraz wartość dodaną dla firm budowlanych z państw przyjmujących mają także m.in. inwestycje w ten sektor i ich ewolucja. De Wispelaere przypomniał również, że główni wykonawcy z państw przyjmujących w sektorach w których chętnie korzysta się z zagranicznych podwykonawców wykazują zyski, które wykazują tendencję wzrostową.

Wreszcie, na fenomen delegowania spoglądać należy również z punktu widzenia państw wysyłających. Z ich perspektywy pływa ono na zwiększenie eksportu usług, zatrudnienia, zmniejszenie bezrobocia, zwiększanie dochodów gospodarstw domowych, jak również przychodów z pracy w tych państwach. Stanowi więc pomocne narzędzie w dostosowaniu do tzw. „szoków asymetrycznych” (delegowanie byłoby zatem idealnym remedium dla sytuacji Grecji), ale również narzędzie stymulowania wewnątrzunijnej konkurencji, zwiększania dochodów gospodarstw domowych, zwiększania pracowniczych przychodów podatkowych w wysyłających państwach członkowskich, jak również konwergencji socjalnej.

Posłuchajcie krótkiego komentarza Frederica de Wispelaere